środa, 18 lipca 2012

From London with love!

Ostatnia noc w Londynie. Gwar, chłód od Tamizy. A wyspiarskiej mgły nadal nie widziałam. Za to słynne deszcze mnie dopadły. Wilgoć jest taka, że czuje ją wszędzie, nawet w uszach!
I widziałam, słyszałam, jak ludzie piszczą na premierze najnowszego Batmana. Tłum taki,  że nawet mi się nie chciało przecisnąć.
W ogóle Londyn jest jednym wielkim placem budowy. Pozostało kilka dni do Igrzysk. Niby The Shard już otwarty, ale przy niższych kondygnacjach nadal coś kombinują, a tuż pod nim nawet po 9 PM (czasu lokalnego) łatają asfalt. Jak w Polsce przed Euro!
Ponadto miałam okazję skorzystać z usług przedsiębiorców z Emiratów Arabskich, którzy wybudowali najszybszy środek transportu przez Tamizę: Emirates Air-Lines. No żeby w Anglii arabska komunikacja, to chyba szczyt chęci zarabiania jednych oraz oszczędzania drugich.
Będąc przy Olimpic Games - boją się jak cholera! Lotniskowiec w centrum Londynu! Stoi sobie taki na cumach na Tamizie i czeka tylko, by samolociki wypuszczać.
Ale co tam lotniskowiec. Cutty Sark to jest to! Stoi sobie w suchym doku i pamięta regaty kliprów herbacianych. A plotka niesie,  że Nelsonowa Golden Hind teraz też ma sucho, bo jej dok (z reguły pełny wody) teraz remontują (śpieszą się Angole, mimo flegmy,  bo zaraz Igrzyska! - znowu jak Polacy przed Euro).
To by było na tyle.

Z londyńskiego Brought Market!
Korespondent Wyklęta Iwona

niedziela, 8 lipca 2012

Krótko, zwięźle i... nie na temat

1/3 Trójcy czyli ja wyjeżdża nad morze na wyczekiwane od lat wakacje, kolejna 1/3 wyjeżdża na wyspę zwaną "junajtet kingdum" czyli UK, a cała reszta czyli Bartek nie wiadomo co rhrhr ;D pewnie też jakieś wakacje albo praca?

No i tak w ogóle to sobie myślę, że ta nasza Trójca to chyba przez Damianowe zgody jakoś przeżywa etap kryzysu? Iwona nie ma czasu dla nas (w sumie nie miała - nie wiem jak jest teraz) a od jutra nie będę miał ja czasu i tak powoli TW przechodzi do lamusa i odchodzi w zapomnienie xD Wspaniała pamiątka z "młodzieńczych lat" - wyklęci przez kolegę haha ;D będziemy mieli co opowiadać wnukom na dobranoc.

A tak na poważnie to życzę całej trójcy w tym i sobie a także czytelnikom udanych wakacji i powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym. Nie prędko tutaj zaglądnę także życzę wsio dobrego! ;))

Kuba

środa, 4 lipca 2012

Bo nigdy za mało!

Jedną szkołę skończyłam. Normalny człowiek powinien się cieszyć wakacjami. A mi mało. Wieczny głód wiedzy. To się zapisałam do innej szkoły: będę się uczyć jeździć. I to nie byle jak, bo na dwóch "maszynach".
Do tego romanse z angielskim, rosyjskim...
Jakby uczty intelektualnej było mało, to czytam książki polecane przez pewną panią dr, oglądam seriale, filmy...

Cudne wakacje!

środa, 27 czerwca 2012

W końcu!

Obroniłam licencjata! Licencjaciora! Licencjacisko!
I teraz w końcu czytam to, na co mam ochotę, a nie to, co ktoś chce, żebym przeczytała. Będę oglądać filmy, seriale. Albo po prostu nic nie robić!

I tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że są tacy, co nie szanują nie tylko studentów, ale również innych wykładowców.

środa, 20 czerwca 2012

refleksja 2


Jako, że blog opisuje nasze żale i męki to się dziś Wam trochę pożalę.
Ostatnimi czasy męczy mnie straszny, okropny brak czegoś, czego nie sposób wyrazić słowami – w gruncie rzeczy do końca nawet nie wiem czego mi brakuje. Ten brak powoduje, że tracę szybko zapał i chęci do robienia czegokolwiek ambitniejszego niż siedzenie na dupie przed komputerem. Za tydzień wyczekiwana obrona pracy licencjackiej – co najlepsze dopiero dzisiaj zabrałem się za naukę. Zobaczymy czy zdołam się wyuczyć. Za mną przerobionych 14 pytań na 40 więc myślę, że do piątku będę miał wykute odpowiedzi na blachę a przez weekend poczytam moją pracę i będzie OK. W ogóle to od kilku dni jestem sam w domu. Rodzice wyjechali, siostra wyjechała i zostałem sam. Ta pustka w domu mnie dosłownie zabija, odbijam się od ścian i szukam czegoś do roboty. Chata wysprzątana aż lśni, podłogi wymyte, okna też. Nawet u mnie w szafie posprzątałem hehe. Co prawda sprzątałem dziś cały dzień na raty popijając kawę i czytając te pytania i odpowiedzi na obronę ale jakoś dałem radę.
Wracając do tematu licencjata. Z jednej strony czekam na tą obronę a z drugiej strony boję się nie tyle jej co tego, co będzie tuż po niej. Przez głowę przelatują mi plany na przyszłość. Wyjazd do Anglii, studia magisterskie? A może praca i odkładanie na studia? Wiem tylko tyle, że po obronie wyjeżdżam na kilka dni nad jezioro a w lipcu na dwa tygodnie nad morze i przez ten czas muszę się do końca zdecydować czego chcę od życia a przynajmniej mam taki zamiar.
I tak jeszcze poza tematem. Dlaczego ludzie mają takie skłonności do zapominania?

poniedziałek, 28 maja 2012

Refleksja...

Informacja z ostatniej chwili. Moja praca licencjacka została oficjalnie przyjęta! Jutro drukowanie i za miesiąc obrona kończąca kolejny etap mojego życia. Przyznać muszę, że cieszę się a zarazem jakoś mi ciężko na sercu. Cieszy mnie to, że dzięki studiom zdobyłem tak wielu przyjaciół i znajomych. Monika, Iwona, Bartek, Grzesiek (Skryba), Justyna i nawet ten Damian – zawsze te osoby będą mi się kojarzyły z cudownymi latami studiów w głogowskim PWSZ. Smuci mnie jednak to, że te czasy studiów, beztroskiego, studenckiego życia już nigdy nie wrócą i już nigdy nie będzie tak samo. Dzięki studiom spełniłem też swoje marzenia, może nie do końca ale spełniłem. Zdobyłem nowe doświadczenia. Nawet przeżyłem swoją pierwszą miłość hehe : ) nie no… BYŁO ZAJEBIŚCIE!
A już za kilka dni kolejne „Dni Głogowa”. Jak się uda to w niedzielę Trójca Wyklętych będzie mogła się spotkać i wspólnie pobawić. Dawno nie mieliśmy okazji wspólnie się czegoś napić, pogadać. Oj dawno. Cały czas albo Iwona zajęta, albo Bartek albo ja. I tak na okrągło. Ale miejmy nadzieję, że tym razem uda nam się w końcu spotkać i wspólnie pobawić.
Kończyć już miałem jak przypomniało mi się, że jeszcze o czymś chciałem napisać. To odnośnie wcześniejszego posta z 5 maja. Miałem zacząć zmieniać swoje życie i wracać do normalności po obronie lecz postanowiłem zrobić to prędzej i już przyznam się zmiany odczuwam a nawet widzę. W ogóle to mam nowy cel w życiu. Tzn. taki mały zarys tego co chciałbym osiągnąć ale to i tak dużo myślę. Dziś stwierdziłem też, że nie warto przejmować się przeszłością i wracać wspomnieniami do tego co było lub być mogło i analizować wszystkiego bezcelowo. To i tak do niczego nie prowadzi a tylko się człowiek później źle i podle czuje.
I takim nietypowym akcentem kończę dzisiejszy wpis i życzę miłego wieczoru.

Kuba.

niedziela, 27 maja 2012

Plan B

Nadchodzi blogi czas... Ostatnie 2 tygodnie, pozbierać autografy... Potem ubrać białą bluzkę i 15cm, odpowiedzieć na kilka pytań... Na sam koniec odebrać papierek... I co? Ludzie, którzy 3 lata wkurzali, którzy rozśmieszali, którzy byli obojętni, z którymi lubiło się gadać nagle gdzieś się rozmyją. Skończą się samotne trasy do, czasem wspólne powroty. Nie będzie szykowania niczego na GG i Fejsie. I za kolejne 3 lata pewnie nie będziemy siebie pamiętać.

A ja mam plan B!
Mam zamiar pisać, odzywać się, nawet do tych, których sam widok mnie drażnił. Pytać co słychać, pamiętać, wspominać. I co jakiś czas odbyć tą samą trasę. Wejść i zjeść pitę z mięsem albo bułeczkę z sosem. Iść do pana Kazia na ploty. Posiedzieć na JoeMonsterze w bibliotece. Podyskutować z dr od literatury, pokłócić z dr od mediów i sztuki współczesnej (może wróci), odbyć filozoficzne dyskusje z dr od antropologii i filozofii.
Życzę sobie powodzenia!